Burmistrz, który miał zbyt wielu wrogów – zabójstwo Dietera Przewdzinga

„Rządzący w Warszawie rozkradli cały nasz majątek i zrobili z nas biedaków!” – te słowa Dietera Przewdzinga, wieloletniego burmistrza Zdzieszowic, odbiły się szerokim echem. Dla jednych był bohaterem walczącym o autonomię gospodarczą Śląska, dla innych – niebezpiecznym separatystą.

Nikt jednak nie przypuszczał, że pół roku po tym wystąpieniu, ten charyzmatyczny polityk zostanie znaleziony martwy we własnym domu. Zginął tak, jak żył – na własnych zasadach, ale w okolicznościach, które do dziś budzą grozę.

Krwawy prezent na 70. urodziny

Jest 18 lutego 2014 roku. Mróz ścina Opolszczyznę. Dieter Przewdzing, zamiast w garniturze, jest w polarze i spodniach roboczych. Przyjechał do Krępnej, do swojej posiadłości zwanej „Ranczem Kanada”, by przygotować drewno na opał. Za kilka dni ma tu świętować swoje okrągłe, siedemdziesiąte urodziny.

Niestety, impreza nigdy się nie odbędzie. Gdy około godziny 20:00 na miejsce dociera jego przyjaciel , zauważa coś niepokojącego. Drzwi są otwarte, a na ganku widać ciemne plamy.

„Myślałem, że patroszy ryby” – pomyślał w pierwszej chwili Zbigniew, widząc krew. Wiedział, że Dieter tak się relaksuje.

Prawda była jednak znacznie bardziej drastyczna. Ślady prowadziły do salonu, gdzie w kałuży krwi leżał burmistrz. Jeszcze żył, próbując tamować ranę szyi podkoszulkiem. Mimo błyskawicznej reakcji służb, Dieter Przewdzing zmarł.

Morderca, którego znał?

Śledczy, którzy przybyli na miejsce, od razu zwrócili uwagę na brak śladów włamania. Zamki były nienaruszone, co sugeruje, że ofiara mogła znać sprawcę i sama wpuściła go do środka.

Rekonstrukcja zdarzeń mrozi krew w żyłach. Wąskie okno czasowe – zaledwie 30-40 minut między ostatnim telefonem a przybyciem przyjaciela – wskazuje na szybką i brutalną akcję. Sprawca najpierw ogłuszył burmistrza tępym narzędziem, a następnie, gdy ten leżał bezbronny, podciął mu gardło. Działał jak egzekutor.

Co ciekawe, na miejscu zabezpieczono setki śladów, ale tylko dwa odciski palców nie pasowały do nikogo z rodziny ani znajomych. Mimo zaangażowania policji z Polski, Niemiec i Ukrainy, właściciela tych odcisków nigdy nie odnaleziono.

Cień seryjnego mordercy czy polityczna egzekucja?

Śledztwo utknęło w martwym punkcie, ale wkrótce na mieszkańców powiatu padł blady strach. W promieniu zaledwie 8 kilometrów i w ciągu niespełna trzech tygodni doszło do dwóch innych, brutalnych morderstw:

  • W Krapkowicach zginął 78-letni Bronisław P.
  • W Zdzieszowicach zamordowano 62-letnią kobietę.

Schemat był podobny: starsze ofiary, atak we własnym domu, brak motywu rabunkowego. Czy w okolicy grasował seryjny morderca? Policja oficjalnie zaprzeczała, by łączyć te sprawy, ale mieszkańcy wiedzieli swoje – ulice po zmroku pustoszały.

Z drugiej strony, nie można ignorować wątku politycznego. Przewdzing w ostatnich miesiącach życia czuł się zagrożony. Jego walka o to, by podatki firm zostawały w regionie, przysporzyła mu potężnych wrogów. Czy to możliwe, że „ekonomiczna autonomia Śląska” stała się wyrokiem śmierci?

Sprawa, która nie daje o sobie zapomnieć

Mimo że śledztwo umorzono w 2018 roku z powodu niewykrycia sprawców (a „Archiwum X” jeszcze nie przejęło akt), pamięć o „Królu Zdzieszowic” trwa. Tablica na Ranczu Kanada głosi: „Nie umiera ten, kto żyje w sercach naszych”.

Rodzina i mieszkańcy wciąż czekają na odpowiedź. Gdzie są narzędzia zbrodni? Do kogo należą tajemnicze odciski palców? I czy zabójca Dietera Przewdzinga wciąż jest na wolności?

Wsparcie:

💀https://buycoffee.to/zmorderstwem

💀 https://patronite.pl/zmorderstwem

Źródła: https://cutt.ly/1eBAT5QK

Muzyka:

Heartbreaking by Kevin MacLeod

Link: incompetech.filmmusic.io/song/3863-heartbreaking/

License: creativecommons.org/licenses/by/4.0/

Scenariusz: Aleksandra Chrzanowska

Korekta: Joanna Kupczak

Postprodukcja audio-wideo: Marcin Gmitrzyk

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry